Prognozy pogody przed naszym tegorocznym letnim wyjazdem są dość alarmujące, nadchodzący niż ma przynieść nad Tatry intensywne opady i znaczne ochłodzenie. Mamy nadzieję, że rzeczywistość okaże się lepsza od prognoz, w każdym razie chcemy wycisnąć z pogody ile się da.
Poniedziałkowy poranek wita nas słońcem, ogarniamy się więc ekspresowo i ruszamy elektriczką do Popradzkiego Plesa, a stamtąd asfaltem do schroniska przy Popradzkim Stawie. Mamy w planach przejść Magistralą przez Osterwę do Batyżowieckiego Stawu. Asfalt jak asfalt, ale po drodze trochę nam się chmurzy, a kiedy docieramy do schroniska zaczyna kropić. Nic to, z cukru nie jesteśmy, mamy kurtki i peleryny, a drobny deszczyk możemy przeczekać w schronisku, i tak mieliśmy plany zrobić przerwę na śniadanie. Ale padać zaczyna niestety coraz mocniej, wszytko się zasnuło i gdzieś tam nawet grzmi. Obstaję przy tym żeby jeszcze zaczekać, ale Zuza oświadcza, że i tak nigdzie więcej nie pójdzie, boi się że będzie burza, poza tym nie chce chodzić w deszczu. Trochę nas irytuje tak szybkie zakończenie wycieczki, ale z drugiej strony nie wygląda na to, żeby pogoda miała się szybko poprawić, ewentualna burza też nas stresuje, więc z ciężkim sercem zaliczamy wycof asfaltem w dół. Mniej więcej w połowie drogi przestaje padać, przejaśnia się i coś nawet jakby słoneczko przegląda.
Próbuję przekonać towarzystwo na jakąś alternatywną wycieczkę, na przykład cofnięcie się elektriczką do Tatrzańskiej Polanki i podejście nad Wielicki Staw. Nawet tam wysiadamy, ale tylko po to, żeby rozejrzeć się po okolicy, zlokalizować początek szlaku i poczekać sobie na następną kolejkę, bo Zuzia kategorycznie protestuje przeciwko wycieczce, ogólnie w tym roku jest trochę na "nie". Podjeżdżamy więc do Starego Smokowca, robimy zakupy i wracamy do Nowej Leśnej. Wycieczka nam się średnio udała, za to spędzamy bardzo miły wieczór w towarzystwie naszych gospodarzy, winko, śliwowica, talerz lokalnych serów i wędlin... Trafiliśmy na przemiłych i bardzo gościnnych ludzi, zresztą już w zeszłym roku o tym wspominałam.



.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz